• DSC03209.jpg
  • DSC03253.jpg
  • DSC_0328.jpg
  • Obraz 222.jpg
  • 1.0.jpg
  • DSC03176.jpg
  • zdjecia szkoly 056.jpg
  • DSC03183.jpg
  • s7300032.jpg
  • Obraz223.jpg
  • DSC03151.JPG
  • DSC03602.JPG
  • DSC03149.JPG
  • 1.1.jpg
  • DSC03197.jpg

Szkice historyczne

Utworzono: 13 lutego 2010
Gmina Boguty Pianki Odsłony: 13031

Historia          (Zarys pospiesznie zebrany J. Bogucki)

 

 

Historia ziem, na których usytuowana jest gmina Boguty-Pianki to historia wschodnich terenów Mazowsza. To tu na przełomie XIV i XV wieku ukształtował się obszar ziemi Nurskiej, podzielony na powiaty: nurski, ostrowski i kamieniecki. Wraz z rozwojem osadnictwa w XV wieku powstały na terenie powiatu nurskiego nowe osady. W XVIII wieku, w okresie zaborów Ziemia Nurska straciła na znaczeniu a następnie przestała istnieć Ziemia Nurska, jej powiaty włączono do powiększonego powiatu ostrołęckiego, wchodzącego w skład departamentu płockiego. W okresie tym na terenie obecnej gminy było ok. 60 wsi i zaścianków. Układ administracyjny regionu, w skład, którego wchodził teren zajęty  obecnie przez  gminę Boguty-Pianki, ulegał jeszcze kilkakrotnym zmianom w okresie Księstwa Warszawskiego, Królestwa Polskiego (po postanowieniach Kongresu Wiedeńskiego z 1815r), okupacji niemieckiej w latach 1915-1918, okresie międzywojennym, w latach II wojny światowej.

Historia Bogut-Pianek, Bogut-Żurawi i okolicznych miejscowości tworzących gminę Boguty­-Pianki nie została dotychczas dokładnie zbadana i poznana. Ludzie zamieszkiwali te ziemie od dawna. W latach sześćdziesiątych XX w. w Kamieńczyku Borowym, w trakcie prac ziemnych, znaleziono rzymski denar z III wieku naszej ery. Gmina Boguty-Pianki leży na terytorium historycznego Mazowsza, w skład którego wchodziły trzy księstwa zamienione później na województwa: mazowieckie, płockie i rawskie. Pierwsze z nich obejmowało w swoim składzie ziemie nurską, w obrębie której położona jest obecna gmina Boguty-Pianki. Pisane dokumenty mówią o zasiedleniu tych ziem w pierwszych latach XV w. Książe Mazowiecki Janusz I nadał te ziemie swoim rycerzom. Na ten okres datuje się powstanie miejscowości m.in. miejscowości Boguty, Drewnowo, Kutytowo, Zawisty, Kamieńczyk, Tymianki, Godlewo, które z upływem lat były zamieszkiwane przez coraz większą liczbę mieszkańców. Powstawały nowe zaścianki. Tak wiec po trzech stuleciach na terenie obecnej gminy Boguty-Pianki położonych jest obecnie 60 wsi lub zaścianków, zamieszkałych przez szlachtę zagrodową. Ludzie stanu szlacheckiego na koniec XVIII w stanowili 80 % wszystkich mieszkańców. Z minionych stuleci historii gminy nie zachowało się zbyt wiele archiwaliów. Ufundowanie w 1772 roku przez Stanistawa Łazowskiego - Komornika Nurskiego właściciela wsi Boguty-Pianki, kościoła w swej miejscowości i zachowanie w archiwum parafialnym dokumentów pozwala lepiej poznać przeszłość tutejszych ludzi i miejscowości. Mieszkańcy tej ziemi zapisali się w historii regionu i kraju. Istniejące dokumenty pozwalają poznać i zachować w pamięci Wawrzyńca Godlewskiego - oficera wojsk Księstwa Warszawskiego, uczestnika wyprawy Napoleona na Moskwę, Antoniego Boguckiego żołnierza i uczestnika powstań narodowych 1831-1863, Wiktora Godlewskiego - powstańca 1863 r., sybiraka, wybitnego badacza przyrody, myśliwego, bliskiego współpracownika słynnego uczonego Benedykta Dybowskiego, Zygmunta Tadeusza Bujnowskiego - żołnierza wojny 1918-20 i malarza batalisty. Ludzi tych, urodzonych w różnych latach, łączy jedno - patriotyzm i gmina Boguty- Pianki, miejsce ich urodzenia.

W okresie pierwszej wojny światowej podział administracyjny dostosowano do potrzeb niemieckiej administracji wojskowej. Powiat ostrowski, a z nim gminę Boguty-Pianki, włączono do generalgubernatorstwa warszawskiego z siedzibą w Warszawie. Ten stan utrzymał się do odzyskania przez Polskę niepodległości. Na mocy ustawy tymczasowej z 2 sierpnia 1919 r. o organizacji władz administracyjnych zostało utworzone województwo białostockie. W jego skład włączono między innymi powiat ostrowski, na terenie którego położona była gmina Boguty-Pianki. W 1938 r. wprowadzono zmiany granic wielu województw, w tym białostockiego i mazowieckiego. Pierwszego kwietnia 1939 r. z województwa białostockiego wyłączono znaczna cześć powiatu ostrowskiego i włączono ją w skład województwa warszawskiego. Po zakończeniu II wojny światowej kilkakrotnie zmieniał się podział administracyjny.  Do 1954r. Obowiązywał podział administracyjny  z lat 1918-1939 (gmina znajdowała się wówczas na terenie powiatu ostrowskiego, wchodzącego w skład województwa białostockiego). W 1954r. zlikwidowano gminy, tworząc gromady. W 1954 r. po zlikwidowaniu gmin utworzono 4 gromady, które były łączone w większe powierzchniowo ośrodki  aż do 1972 r., kiedy ponownie utworzono gminy.  W 1975 roku, po likwidacji powiatów gmina znalazła się w nowo utworzonym województwie łomżyńskim. Przy tym podziale administracyjnym, który miał miejsce 30 maja 1975 r. gmina Boguty­-Pianki znalazła się na terenie utworzonego województwa łomżyńskiego.  Reforma administracyjna kraju dokonana w 1998 r. (utworzenie samorządów powiatowych i wojewódzkich) dotknęła także gminę Boguty-Pianki, która współtworzy powiat ostrowski w województwie mazowieckim.

Obecnie, po wprowadzeniu zasadniczego trójstopniowego podziału terytorialnego i utworzeniu samorządów powiatowych i wojewódzkich, gmina Boguty-Pianki wchodzi w skład powiatu ostrowskiego, włączonego do województwa mazowieckiego.

 

 

Rocznik Lubelski
Towarzystwa Genealogicznego
Tom VI, 2014 (2015)

Warto pamiętać o szlachetnych rodach i rodzinach z powiatu nurskiego a wśród nich z Gminy Boguty-Pianki w jej obecnych granicach administracyjnych, którzy złożyli „Dobrowolną ofiarę na naglące potrzeby Ojczyzny” Roku Pańskiego 1789.

Regestr Składki Publicznej przez Obywatelów Ziemi Nurskiej podług prawa i uniwersału Tysiącznego Siedmsetnego Ośmdziesiątego Dziewiątego Roku./pisownia oryginalna/ jest zapisany pod linkiem:

 

Składka publiczna obywateli powiatu nurskiego 1789 r.

 

 
[ z ]Leon  Drewnicki ,Za  moich  czasów  (wspomnienia) , Warszawa  1971. 

3. Bitwa pod Nurem.

Łubieński,  zająwszy  Nur  17  maja,  nie  wykazał  tutaj  należycie  swego  stanowiska  w  pobliżu  linii  operacyjnej  Dybicza.  Powinien  był  bezwzględnie  (przy  pomocy  licznej  swojej  kawalerii)  zniszczyć  ogromne  magazyny  rosyjskie  w  Brańsku  i  Bielsku,  na  których  później  oparł  się  Dybicz  w  marszu  na  Ostrołękę.  Zobowiązał  się  nawet  wyraźnie  przy  widzeniu  się  z  gen  Chłapowskim,  że  on  właśnie  to  przeprowadzi.  Ostatecznie  jednak  nie  uczynił  tego,  pod  pretekstem,  że  nie  zdoła  je  przewieść  na  użytek  armii  naszej.  Ograniczył  się  jedynie  do  zabrania  w  nocy  20/21  maja  mniejszego  magazynu  w  Ciechanowcu  i  wziął  158  jeńców.  O  obsadzeniu  Grannego  pomyślał  również  dopiero  wtedy, gdy  było  już  za  późno.  Nie  zniszczył  także  na  Bugu  statków,  które  posłużyły  Dybiczowi  do  przerzucenia  dwóch  mostów......... Rankiem  22  maja  Łubieński  dowiedział  się  o  zajęciu  Ciechanowca  przez  nieprzyjaciela,  a  w  południe  o  jego  marszu  na  Nur. Po  południu  otrzymał  z  kwatery  głównej  rozkaz,  aby  cofnąć  się  na  Czyżewo  i  Zambrów,  na  połączenie  się  z  armią  główną.  Nakazano  mu  również,  aby  do  ostatka  zachował  czucie  z  nieprzyjacielem  i  cofał  się  powoli. Na  skutek  tego  Łubieński  rozkazał,  aby  cała  jego  grupa  (ok.  12  000)opuściła  Nur  dopiero  o  północy.  Chciał  doczekać  się  swych  jazdów,  sądził  zresztą  słusznie,  że  w  tym  dniu  nie  zetknie  się  ze  znaczniejszymi siłami  nieprzyjaciela.



 

 

 

 

Wspomnienia Gen. Prądzyńskiego o bitwie pod Nurem.

 

Między  14  i  16  -tą  nieprzyjaciel  natarł  od  strony  Tymianek  na  jego  straż  przednią  złożoną  z  2  batalionów,  4  szwadronów  i  6  dział.  Natarcie  szło  słabo  i  nieprzyjaciel  nie  rozwijał  znaczniejszych  sił.  Po  pewnym  czasie  Łubieński  zaniepokoił  się  jednak  o  drogę  do  Czyżewa  i  most  na  rzeczce  Żużeli  pod  Strękowem.  Skierował  tam  więc  przeważną  część  swojej  grupy,  tj.:  7  batalionów,14  szwadronów  i  14  dział,  oraz  wszelkie  tabory  i  parki  pod  dowództwem  gen  Józefa  Kamieńskiego.  Sam  zaś  z  4  batalionami,  6  szwadronami  i  10  działami  pozostał  w  Nurze  do  wieczora.  Potem  spaliwszy  most,  cofnął  się  powoli  ku  Strękowu.  Kawaleria  rosyjska  flankowała  z  daleka  jego  odmarsz.  Piechota  zajęła  od  razu  Nur. 

Kolumna  jego,  nie  mająca  przed  sobą  żadnych  ubezpieczeń,  odeszła  o  milę  od  Nura. Posuwała  się  na  północ  drogą  pomiędzy  dwoma  rzadkimi,  moczarowatymi  lasami.  Czoło  jej  złożone  z  piechoty  natknęło  się  niespodziewanie  na  rozwiniętą  linię  kawalerii,  stojącej  okrakiem  na  drodze  do  Strękowa.  Poza  nią  widać  było  drugą  linię.  Czoło  zatrzymało  się.  Wtedy  od  strony  nieprzyjaciela  rozległ  się  głos  trąbki  parlamentarskiej  i  nadjechał  gen.  Berg,  żądając  rozmowy  z  Łubieńskim.  Zaprowadzony  do  niego  powiedział ,,Generale,  jesteś  odcięty  i  otoczony.  Wzywam  cię  do  złożenia  broni "  Po  chwili  milczenia,  (przerwanej  okrzykiem  płk.  Lewińskiego,,  Mamy  bagnety  ")  Łubieński  odpowiedział,,  Tak,  tak  mamy  bagnety  "  Berg  dopowiedziawszy,,  Kiedy  tak  to  ja  nie  mam  tu  co  robić  "  odjechał  do  swoich  (x).Za  chwilę  odezwały  się  działa  rosyjskie,  strzelając  kartaczami  z  odległości  80  kroków. Łubieński,  który  zrazu  stracił  zupełnie  głowę,  wsparty  radą  gen  H.  Kamieńskiego  i  płk.  Lewińskiego,  nakazał  piechocie  uformować  czworoboki  i  ruszyć  na  przód.,  a  dwu  szwadronom  strzelców  konnych  szarżować  kirasjerów.Ale  strzelców  konnych  doparto  a  piechotę  powstrzymano.
Zawiodła  też  próba  utorowania  sobie  drogi  poza  prawym  skrzydłem  nieprzyjaciela.  Batalion  nasz  skierowany  tam,  został  odrzucony  przez  Dywizjon  Kirasjerów  i  2  działa.  Doszło  wtedy  do  częściowej  paniki.  Dowódca  2-giej  baterii  lekkokonnej  kpt.  Kołyszko,  jego  oficerowie  i  kanonierzy  zbiegli,  odcinając  konie  od  dział  i  jaszczyków. Łubieński  przez  chwilę  nie  wydawał  rozkazów.  Dowódcom  mówił  aby  sami  szukali  sobie  wyjścia.Położenie  uratowała  wtedy  dzielna  brygada  Krasińskiego,  tj.  pułki  3-ci  i  14  -ty  piechoty.Odparła  krwawo  trzy  szarże  kirasierów,  którzy  nie  rozbili  ani  jednego  czworoboku.  Usiłowała  wciąż,  przy  odgłosie  bębnów  posuwać  się  naprzód.  Pod  osłoną  jej  czworoboków  Łubieński  zdołał  wyprawić  na  drogę  przez  Żużel  swą  kawalerię  i  artylerię.  Porzucone  działa  Kołyszki,  z  wyjątkiem  jednego  i  2  jaszczyków,  uratowała  piechota.  Sam  z  2  batalionami  piechoty  odpierając  wciąż  kawalerię  nieprzyjaciela,  przesuwał  się  krzakami  w  lewo  wzdłuż  frontu  nieprzyjaciela.  Już  tak  było  ciemno  pisze  kpt.  Zabłocki  -  iż  o  kilka  kroków  przedmiotów  nie  można  było  rozpoznać. Pod  koniec  walki  udało  się  Łubieńskiemu  wreszcie  utorować  sobie  drogę  do  Strękowa  wschodnim  brzegiem  rzeczki  Żużeli.  Część  jednak  jego  batalionów  wycofała  się  w  zupełnym  nieładzie.  Zabłąkane  grupki  piechoty  przeszły  Żużelę  w  różnych  punktach  i  dopiero  na  zajutrz  znalazły  się. Podług  relacji  rosyjskiej  straty  polskie  w  tej  bitwie  wynieść  miły  do  250  ludzi  (wg  relacji  strony  polskiej  to  do  100  zabitych  i  180  jeńców),  1  działo  i  2  jaszczyki.  Straty  kawalerii  rosyjskiej,  szarżującej  na  czworoboki,  nie  były  na  pewno  mniejsze  (brak  cyfr). Generał  Józef  Kamieński,  stojący  w  czasie  tej  bitwy  na  północ  od  Strękowa,  najwyżej  5-6  wiorst,  zachował  się  haniebnie. Słyszał  huk  każdego  wystrzału  z  działa.  Przez  swe  przybycie  mógł  porażkę  naszą  zmienić  w  zwycięstwo.
Przeciwnie,  rzucił  się  do  ucieczki  i  w  popłochu  maszerował  do  Czyżewa,  niszcząc  za  sobą  mosty,  wysyłając  nawet  do  kwatery  głównej  meldunek  o  zniszczeniu  zupełnym  oddziału  Łubieńskiego. 23  -go  (maja)  o  godz.  3  -ciej  cała  grupa  Łubieńskiego  zebrała  się  w  Czyżewie  i  stąd  nie  myśląc  o  utrzymaniu  czucia  z  nieprzyjacielem,  tracąc  go  zupełnie  z  oczu,  odeszła  do  Zambrowa.
Za  bitwę  pod  Nurem  Skrzynecki  nie  oddał  nikogo  pod  sąd  wojenny.
(x)  tekst  rozmowy  w  j.  francuskim  -  tu  w  wolnym  przekładzie.
Drobne  pominięcia  i  zmiany  przystankowania.


[  z]  W.  Tokarz,  Wojna  polsko-rosyjska  1830-1831,  Wojskowy Instytut  Naukowo  Wydawniczy,  Warszawa  1930,  str.  364  i  nst.,[  Bibl.  Narod.  sygn.  II  624  254  ].

 

 

Powstanie listopadowe.

Nareszcie pułkownik Anrep z oddziałem ułanów przeszedł granicę w Brześciu Litewskim i udał się ku Siedlcom. Oddział ten służył jako ogniwo łączące generała Geismara z głównemi siłami armii, która przekroczyła granicę nazajutrz 25 stycznia (6 lutego) w porządku następującym: korpus generała Pahlena złożony z 21 batalionów piechoty, 16 szwadronów kawaleryi, 72 dział, i dwóch pułków kozackich przez dwa punkty: Tykocin i Żółtki udał się ku Rudkom; korpus generała Rozena z 26 batalionów, 24 szwadronów, 120 armat i 2 pułków kozackich szedł przez Suraż i Piotkowo ku Wysokiemu Mazowieckiemu, gdzie urządzono główną kwaterę. Korpus generała hr. Witta z 4 batalionów, 48 szwadronów i 48 armat szedł przez Ciechanowiec i Grannę do Nura i Sterdyni; nareszcie rezerwa armii, złożona z 22 batalionów, 12 szwadronów i 36 armat przeszła przez Suraż i udała się do Sokołowa pod rozkazy Wielkiego Księcia Cesarzewicza.

 

Dnia 3 (15) maja armia znów wyruszyła naprzód. Generał Łubieński ze swym korpusem kawaleryi i piątą dywizyą piechoty, mając więc z górą 10.000 ludzi i 26 armat szybkim marszem udał się wzdłuż Bugu. Dnia 4 (16) maja szwadron czwartego pułku strzelców konnych, idący na czele tej kolumny, spotkał w Porębach szwadron jegrów konnych gwardyi. Zaatakował ich i 10 wziął do niewoli. Ale jeden z adjutantów wpadł w ręce Rosyan, którzy od niego dowiedzieli się o wszystkiem. Łubieński rozstawił placówki nad Bugiem i rozłożył się ze swym korpusem w Nurze 5 (17) maja, gdzie zdobył wszystkie materyały, przygotowane przez Rosyan do budowy mostu. Przy wejściu do miasta trzy szwadrony piątego i siódmego pułku ułanów potykały się z oddziałem rosyjskim, który stał na straży przy tych materyałach i magazynie. Polacy uderzali kilka razy i część oddziału wzięli do niewoli, reszta zaś uszła. W tej potyczce zginął kapitan Skarzyński. Oddziały polskie zajęły Brańsk i Ciechanowiec, zdobyły kilka magazynów, stoczyły kilka drobnych potyczek i wzięły jeńców. Łubieńskiego obowiązkiem było śledzić za wszelkiemi poruszeniami feldmarszałka, donosić o nich codziennie naczelnemu wodzowi, przedewszystkiem zaś zaraz zawiadomić o przejściu Rosyan przez Bug, co, jak przewidywaliśmy, wykona cała armia rosyjska. Bezpośrednio po tej przeprawie, Łubieński miał opuścić Bug i drogę, którą przyszedł, a potem nie tracąc z oczu feldmarszałka, cofać się ku głównej armii w kierunku do tego miejsca, gdzie będzie się znajdować wódz naczelny.

 

Raport przysłany naczelnemu wodzowi przez generała Łubieńskiego, zawiadomił nas w Tykocinie, że feldmarszałek Dybicz przeszedł nareszcie Bug w Grannej 10 (22) maja. Tak więc wszystkie siły rosyjskie były zgromadzone na ziemiach Cesarstwa i musiały na nowo rozpoczynać wojnę; to dowodziło, że zasada prowadzenia walki zaczepnej jest dobra.

Wykonanie jednak tej zasady zostało zupełnie zepsute, w rezultacie więc otrzymaliśmy połączenie się głównej armii rosyjskiej z gwardyą, skutkiem czego Skrzynecki, który nie chciał walczyć pod Bykami z 50.000 przeciwko 25.000, pod Suchą z 60.000 przeciwko 50.0000, który w Sniadowie nie chciał atakować 18.000 mając 30.000, teraz miał na karku 70.000 wojska nieprzyjacielskiego, przeciw któremu mógł wyprowadzić tylko 40.000 a i te 40.000 zamierzał podzielić.

Feldmarszałek, przeszedłszy Bug, groził prawemu flankowi armii polskiej, a nawet mógł jej przeciąć komunikacye. Nie było ani chwili do stracenia: wszystkie wojska ruszyły do odwrotu temi samemi drogami, któremi przyszły. Za niemi szła kawalerya gwardyi pod dowództwem generała Nostitza, za którą znowu postępowała piechota. Dnia 11 (23) główną kwaterę przeniesiono do Mężenina. gdzie słyszeliśmy huk armat Łubieńskiego, który walczył w Nurze.

Generał, donosząc o przejściu feldmarszałka, nie mówił nic, co sam zamierza robić. Pisząc do niego w tym przedmiocie, zwróciłem jego uwagę, że według brzmienia instrukcyi, powinien był w chwili otrzymania pierwszej wiadomości o przejściu Bugu przez feldmarszałka natychmiast ruszyć do Ciechanowca ze wszystkiemi swojemi siłami, a następnie nie tracąc z oka armii rosyjskiej cofać się przez Czyżew do swojej armii, podczas gdy ta będzie ciągnąć ku niemu. Łubieński otrzymał list zapóźno; popełnił już przedtem błąd, że bawił się zbyt długo w Nurze, pomimo iż 10 (22) dowiedział się o przejściu armii rosyjskiej przez Bug. Zamiast wyruszyć tegoż samego dnia w nocy, wysłał do Czyżewa dopiero nazajutrz i przytem dość późno jednę część swych wojsk pod dowództwem generała Kamińskiego i pułkownika Zawadzkiego, gdyż feldmarszałek zajął już Ciechanowiec. Sam zaś pozostał jeszcze do wieczora w Nurze z 5 batalionami pod dowództwem pułkownika Krasickiego, 10 armatami i 6 szwadronami kawaleryi. W chwili, gdy Łubieński chciał wyruszyć naprzód, znalazł drogę do Czyżewa już zagrodzoną przez Rosyan; generał Berg wezwał go do złożenia broni. Feldmarszałek, nie dowierzając pierwszym doniesieniom wielkiego księcia o ruchu całej armii polskiej, bardzo późno zdecydował się na opuszczenie obozu w Suchej. Zdecydowawszy się jednak na krok ten, nie mógł myśleć o przejściu Bugu między Serockiem i Nurem, wówczas bowiem wpadłby w prawdziwą matnię między Bugiem i Narwią, z której trudnoby mu się było wyplątać, gdyż Umiński zająwszy wszystkie przejścia, przeciąłby mu komunikacye, uniemożliwiłby wszelkie dowozy i osaczył w kraju lesistym, gdzie niepodobna prawie było użyć konnicy. W Nurze przejście było znacznie utrudnione ze względu na obecność całego korpusu Łubieńskiego, który zajmował bardzo dogodną pozycyę. Pozostawało więc feldmarszałkowi jedyne przejście przez Granną. Rzucono więc mosty 10 (22) maja i tegoż samego dnia awangarda złożona z pierwszej dywizyi grenadyerów, trzeciej kirasyerów i brygady ułanów stanęła w Ciechanowcu, dokąd po południu przyciągnęła jeszcze druga dywizya grenadyerów i oddział gwardyi; pierwszy korpus i trzecia dywizya grenadyerów przyszły nocą.

Dnia 11 (23) marca feldmarszałek z korpusem generała Witta wyruszył na Nur i podczas gdy główne siły oraz piechota szły wprost do tego miasta, generałowie Kabłukow i Berg z trzema pułkami kirasyerów: św. Jerzego, Starodubskimi i Nowogorodzkimi oraz z pułkiem ułanów Nowoarchangielskich, zwrócili się na drogę czyżewską, gdzie generał Berg zwrócił się do Łubieńskiego z wezwaniem do poddania się. Łubieński odpowiedział Bergowi, że dopóki Polacy mają bagnety, potrafią sobie niemi utorować drogę.

Berg oddalił się i w tejże chwili rosyjskie baterye obsypały Polaków kartaczami a kirasyerzy kilka razy rzucali się do ataku. Brygada Krasickiego, sformowana czworobokami batalionowemi z zadziwiającą zimną krwią przyjęła te ataki. Czternasty pułk piechoty, nowo utworzony,

widział po raz pierwszy nieprzyjaciela, a jednak zdołał się odznaczyć. Wszystkie usiłowania kirasyerów rozbijały się o piechotę, ale udało im się wzniecić nieład między 6 szwadronami kawaleryi polskiej. Kanonierzy pierwszej kompanii lekkiej uciekli z końmi. Żołnierze z piechoty zaprzęgli się do armat i trzy z nich ocalili; czwarta wpadła w ręce Rosyan. Już noc nadchodziła a bitwa trwała ciągle; Polacy, odpierając ataki kirasyerów przebijali się ku Czyżewu, tak, że nareszcie ujrzeli przed sobą drogę wolną.

Wojska Józefa Kamińskiego i Zawadzkiego, wyszedłszy wcześniej w tym kierunku, nie były daleko. Gdyby ci dwaj oficerowie mieli dość rozsądku i wrócili na pomoc Łubieńskiemu jak tego domagali się głośno ich żołnierze, w takim razie dywizya generała Kabłukowa byłaby mocno zagrożona. Z drugiej jednak strony, gdyby feldmarszałek rozwinął więcej energii, byłby nietylko odrzucił Łubieńskiego z wielkiemi stratami do Serocka, ale prócz tego byłby ciężko ukarał generała Skrzyneckiego za wycieczkę do Tykocina. W bitwie pod Nurem, zdaje się, obie strony poniosły nieznaczne straty w. ludziach.

Pozycya armii polskiej stawała się coraz trudniejszą: parły nas z dwóch stron siły dwa razy liczniejsze z artyleryą cztery razy mocniejszą.

Bitwa pod Nurem [Wikipedia]

W maju przyjęto koncepcję wyprawy na rosyjskie gwardie ześrodkowane między Bugiem i Narwią. Pod osłoną zgrupowania gen. Jana Nepomucena Umińskiego główne siły polskie miały przegrupować się do Serocka i tam rozwijać natarcie przeciwko gwardiom. 12 maja 5 DP ruszyła spod Kostrzyna i przez Stanisławów - Kobyłkę - Arciechów do Serocka. Stanowiąc wspólnie z II Korpusem Kawalerii prawą kolumnę pod dowództwem gen. Łubieńskiego maszerowała przez Brok do Nura z zadaniem opanowania mostów. W razie, gdyby wojska Dybicza uprzedziły ją, miała cofać się na Serock, opóźniając marsz nieprzyjaciela.

15 maja zgrupowanie gen. Łubieńskiego, wzmocnione 2 DP, doszło do rejonu Kręgi - Rybno. 16 maja do Broku, a 17 maja zajęto Nur. Tu zabrakło dalszej koncepcji działań. Nie zniszczono przepraw na Bugu i nie zajęto magazynów rosyjskich. Brak zdecydowanych działań spowodował ze wojska rosyjskie bez strat wycofały się w kierunku na Białystok. 19 maja marsz. Dybicz ruszył swoim oddziałom na pomoc. 21-22 maja główna armia rosyjska przeszła na prawy brzeg Bugu po nie zniszczonym moście. Straż przednia uderzyła na Ciechanowiec i zajęła go 21 maja, a siły główne skierowane zostały na wojska Łubieńskiego ( w tym i na 5 DP). 22 maja Łubieński wydał spóźniony rozkaz do wycofania wojsk przez Czyżew i Zambrów w kierunku sił głównych. 5 DP już walczyła. Cztery bataliony rosyjskich karabinierów wyparły dwa polskie z lasu na wschód od Nuru. Dybicz skierował też 24 szwadrony kirasjerów i ułanów w celu wykonania obejścia i przyparcia Polaków do Bugu. Siły główne pod dowództwem gen. Kamieńskiego maszerowały przez Strękowo na Czyżew, a ariergardą ruszył dopiero wieczorem. Po przejściu Strękowa na rubieży rzeki Pukawki napotkano kawalerię rosyjską. Rosjanie proponowali poddanie się. Łubieński warunków kapitulacji nie przyjął. Szarże polskiej kawalerii okazały się jednak zbyt słabe, artylerzyści 2 baterii lekkokonnej zbiegli. Od całkowitej zagłady Polaków uratowała brygada Krasickiego i jej 3. i 14 pułk. Sformowane w czworoboki odparły szarże kirasjerów i umożliwiały pozostałym wojskom dojście lewym brzegiem Zuzeli do Strękowa, a następnie przez Czyżew do Zambrowa. Bitwa pod Nurem, źle została rozegrana przez Łubieńskiego, była chrztem bojowym 5 Dywizji Piechoty.

 Bitwa pod Ciechanowcem 1-3 sierpnia 1920 roku.

W ostatnich dniach lipca 1920 roku, maszerująca w kierunku Warszawy Armia Czerwona napotkała na silny opór jednostek polskich, wycofujących się w kierunku linii Bugu. Na kilka dni radziecka ofensywa wytraciła swój impet, skutecznie powstrzymana przez jednostki wchodzące w skład 1 Armii Polskiej. Wydarzenie to, nieco obecnie zapomniane, miało miejsce w Ciechanowcu i jego najbliższych okolicach w dniach 1?3 sierpnia 1920 roku i przeszło do historii pod nazwą Bój w obszarze Ciechanowca lub Walki odwrotowe pod    Ciechanowcem. 31 lipca 1920 roku prawe skrzydło 1 Armii Polskiej, które stanowiła grupa wojsk dowodzona przez pochodzącego spod Łomży gen. Jana Piotra Rządkowskiego (1860?1934), osiągnęło linię rzek: Nurca ? Mianki ? Tłoczewki, z zadaniem obrony rejonu: Oleksin ? Brańsk. Wchodząca w jej skład 17 dywizja piechoty otrzymała zadanie obrony majątku Rudka i jego okolic, 8 dywizja piechoty i IV brygada piechoty legionów ? dowodzone przez płk Michała Żymierskiego broniły się nad rzeczkami Mianką i Tłoczewką, utrzymując łączność z grupą gen. Lucjana Żeligowskiego, stacjonującą we wsi Piekuty. Gdy jednak w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1920 roku, oddziały 4 Armii Polskiej (konkretnie zaś ? XXIX brygada piechoty), ubezpieczające od prawej strony wspomniane zgrupowanie, naciskane przez wojska radzieckie przekroczyły Bug (koło miejscowości Tonkiele), zaistniała konieczność modyfikacji i skrócenia linii frontu.

Zgodnie z nowym planem, 17 dywizja piechoty miała opuścić Rudkę i pomaszerować w kierunku Ciechanowca, zaś 1 dywizja litewsko ? białoruska, miała odejść na zachód drogą Brańsk ? Granne. Tymczasem jednak doszło do nieprzewidzianej sytuacji. Ścigająca XXIX brygadę piechoty 56 dywizja strzelecka Armii Czerwonej, wsparta na południu przez siły 27 dywizji strzeleckiej, wieczorem 31 lipca 1920 roku dotarła do Dołubowa, zaś jej podjazdy podeszły pod Grodzisk. Następnego dnia dotarły one do rejonu: Granne ? Perlejewo ? Twarogi Lackie, odcinając drogę odwrotu 1 dywizji litewsko?białoruskiej i grożąc oskrzydleniem znajdujących się w okolicach Ciechanowca sił polskich.

Dowódca radzieckiej 3 Armii postanowił wykorzystać zaistniałą sytuację do wtłoczenia sił polskich w kąt pomiędzy Nurcem a Bugiem, gdzie planował je ostatecznie rozbić. Kolejna wielka jednostka, która pojawiła się na placu boju ? 21 dywizja strzelecka Armii Czerwonej, otrzymała zadanie jak najszybszego zajęcia Ciechanowca, zaś 56 radziecka dywizja strzelecka otrzymała zadanie natarcia na siły polskie na północny ? zachód od wsi Granne. Zdawało się, ze los 1 Armii Polskiej został już przesądzony...

Tymczasem część sił 1 dywizji litewsko-białoruskiej, dowodzonych przez ppłk Kazimierza Rybickiego, które miały odejść na zachód, podjęły działania zaczepne przeciwko wojskom radzieckim. Pułki nowogródzki i grodzieński, wsparte przez pułk strzelców konnych, ruszyły z zajmowanych pozycji w rejonie Szmurły ? Płonowo, w kierunku miejscowości Żery, gdzie zorganizowały opór na linii rzeczki Kukawki. Dywizyjna artyleria została odesłana do Ciechanowca, zaś grodzieński pułk strzelców konnych został skierowany na Grodzisk, gdzie miał stanowić osłonę dla polskiego kontrnatarcia.

Gdy zwiad przeprowadzony przez polskich ułanów potwierdził, że w kierunku na Twarogi Lackie ciągną silne kolumny Armii Czerwonej, składające się z oddziałów piechoty i taborów, ppłk Kazimierz Rybicki zdecydował się na śmiały manewr i uderzył z pozycji Żery ? Moczydły, na flanki i tyły maszerującej radzieckiej kolumny siłami nowogródzkiego pułku strzelców. Zaskoczenie Rosjan było kompletne. Szwadron grodzieńskich ułanów wziął do niewoli prawie cały 499 pułk, wchodzący w skład 56 dywizji strzeleckiej. Strzelcy nowogródzcy odrzucili też za wieś Kobusy spieszący na pomoc 498 pułk strzelców Armii Czerwonej oraz rozbili doszczętnie 147 pułk strzelecki z 27 dywizji strzeleckiej, który niespodziewanie nadszedł z kierunku wsi Twarogi Lackie, zdobywając między innymi cały pułkowy tabor. 

W wyniku polskiej akcji większość pozostałych sił przeciwnika została związana walką, niektóre jednostki nie zdążyły dotrzeć na pole walki. Siły główne 56 i 27 dywizji strzeleckich przeciwnika zostały przez Polaków zepchnięte na południowy wschód. Misterny plan dowódcy 3 Armii, który chciał osaczyć Polaków w widłach Bugu i Nurca, spalił na panewce. Do niewoli dostało się około 200 żołnierzy radzieckich, zdobyto około 100 wozów taborowych i sporo uzbrojenia ? w tej liczbie 9 ciężkich karabinów maszynowych.

Korzystając z walk grupy ppłk Kazimierza Rybickiego, polska 17 dywizja piechoty bezpiecznie opuściła Rudkę, po czym przez Koce Schaby odeszła za Nurzec, obsadzając odcinek: Kuczyn ? Wyszonki-Wypychy i nawiązując łączność z grupą wojsk płk Michała Żymierskiego. Nieco trudniejsze zadanie miała I brygada litewsko-białoruska, która zatrzymała się chwilowo w rejonie wsi: Winna ? Koce-Schaby ? Radziszewo-Króle, tocząc zacięte walki z wyprzedzającymi ją czołowymi oddziałami 21 radzieckiej dywizji strzeleckiej. Dopiero w dniu 1 sierpnia, w godzinach popołudniowych otrzymała ona rozkaz odejścia za rzekę Nurzec. Podobny rozkaz otrzymały też oddziały II brygady litewsko-białoruskiej, które przez Perlejewo i Kosiorki dotarły do Ciechanowca. Nocny przemarsz tej jednostki przez jedyny w najbliższej okolicy most w Ciechanowcu odbywał się pod silnym naciskiem 21 radzieckiej dywizji strzeleckiej, którą bezskutecznie usiłowały powstrzymać kolejne jednostki polskie. Rozpoczął się bowiem atak 15 i 3 armii radzieckich w kierunku na Wysokie Mazowieckie ? dowodzone przez generała Michaiła Tuchaczewskiego oddziały zmusiły polskich dowódców do podjęcia działań obronnych na linii rzeki Nurzec. W nowej sytuacji strategicznej II brygada litewsko-białoruska obsadziła linię Nurca od jego ujścia do Bugu, aż do granic Ciechanowca. Samego miasta bronił wileński pułk strzelecki, zaś przeprawy na Nurcu, w okolicach Kuczyna ? miński pułk strzelecki, który utrzymywał też łączność z grupą płk Michała Żymierskiego. Na te oddziały spadło rankiem 2 sierpnia 1920 roku uderzenie 21 radzieckiej dywizji strzeleckiej. Pomimo liczebnej przewagi wojsk radzieckich Polacy stawili zacięty opór, utrzymując swoje pozycje. Szczególnie zacięte walki trwały o Zaszków, który kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk. Niespodziewany silny opór w rejonie Ciechanowca sprawił, że na pomoc oddziałom 21 radzieckiej dywizji strzeleckiej ruszyła 56 dywizja strzelecka. Kolejny radziecki atak na Zaszków został jednak z łatwością odparty. Nie mogąc złamać oporu Polaków radzieccy dowódcy postanowili oskrzydlić wojska polskie. Uderzenie Armii Czerwonej w kierunku na Boguty i Czyżew, wykonane rankiem 3 sierpnia 1920 roku, zagroziło odcięciem wojsk polskich od przepraw przez Bug w Nurze i Małkini. Pomimo, że odwrót wojsk polskich za Bug był już przesądzony, gen. Aleksander Osiński nakazał wykonanie kontruderzenia, które doprowadziło do odzyskania przez Polaków linii Boguty - Czyżew, co stało się za sprawą oddziałów grupy płk Michała Żymierskiego, nacierających z kierunku majątku hrabiów Starzeńskich - Nowodwory. Nacierające oddziały polskie zluzował wileński pułk strzelecki, który zająwszy pozycje na północ od Tymianek i Żeber, do godziny 21.00 osłaniał odwrót polskich oddziałów za Bug.


Bitwa pod Ciechanowcem


Dzięki przytomności polskich dowódców oraz niezwykłej waleczności polskich żołnierzy, wspieranych przez mieszkańców Ciechanowca i okolicznych miejscowości, w pierwszych dniach sierpnia 1920 roku, maszerujące na Warszawę oddziały Armii Czerwonej na blisko 72 godziny zostały zatrzymane na linii rzeki Nurzec. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że każda godzina opóźnienia marszu oddziałów radzieckich na Warszawę była bezcenna dla polskiego dowództwa szykującego obronę Stolicy. Ten znaczący wkład naszych dziadków w historyczny "Cud nad Wisłą", trochę zapomniany, trochę lekceważony przez historyków, powinien być powodem do dumy dla nas wszystkich. Pamiętać należy bowiem o tym, że wielka historia naszego narodu rozpoczyna się w małych miasteczkach i wioskach, których bezimienni mieszkańcy złożyli ofiarę swojego życia, potu i krwi na ołtarzu Ojczyzny.

 

                                                                          

 Norbert Tomaszewski

 

Wybierz język
Polish English German Italian Portuguese Russian Spanish
Zarządzanie kryzysowe
Parafia w Bogutach-Piankach
Warto wiedzieć
Pogoda